piątek, 9 stycznia 2015

Rozdział 12

- Muszę się wyprowadzić. Jak najszybciej i jak najdalej.
Powiedziała stukając nerwowo w kubek z sokiem.
- I chcę byś ty i Soph i Jay przeprowadzili się ze mną.
- Darcy... Dobrze się dziś czujesz czy jednak wczoraj coś ci zaszkodziło?
Spytałam z troską na co Darcy tylko nerwowo dopiła łyk soku i wstała.
- Nie obrażaj się. Martwię się o ciebie.
spojrzałam na nią oczami kotka ze Shreka na co ona westchnęła i zajęła swoje miejsce przy stoliku.
- Jak ty sobie to wyobrażasz. Jeśli chesz tam mnie, Soph i Jay'a to pociągną się tam też inni. Za mna Mike i Luke, a za Soph  będzie Chris no i reszta.
- Za dużo kłopotu
Stwierdziła.
- Chodźmy stąd.
Powiedziała wstając i podając mi dłoń. Chwyciłam jej drobną rękę i obie wyszłyśmy z baru w którym siedziałyśmy.
- Czemu chcesz stąd zniknąć?
- Wszystko mnie tu denerwuje. Nie widzisz tego? Nie mów, że tutaj jest ci dobrze.
- Nie wliczając w to...
- Liczac wszystko i wszystkich
Przerwała mi
- No dobra. Nie jest tu idealnie. Ale Darcy... Gdziekolwiek nie uciekniemy znajdzie się coś co zepsuje ten ideał.
- wiem, zawszę i wszędzie będzie taka Jenny i taki Collin.
- Właśnie.
Pokiwałam głową, gdy mój telefon wydobył dźwięk przysłanego sms'a . 
- Przeczytaj no. Pozwalam Ci
Zasmiała się cicho wyjmujac mojego iPhone z mojej kieszeni. szybko przeczytałam wiadomośc i schowałam telefon.
- Luke chce się z tobą spotkać i teraz pewnie powiesz, że brat każe ci wracać?
- Skąd wiedziałas?
- Wszystko o tobie wiem. Nie uciekniesz przede mną. ale dziś możesz iść. I tak musze iść.
Powiedziała odchodząc i posyłając mi buziaka. Nagle poczułam jak ktos obejmuje mnie w talii.
- Lu... Collin.
Powiedziałam wywracając oczami i wyrywając się z uścisku.
- Nie brakuje ci tego.
- Powiem ci, że... Nie. Nie tęsknię. nie pamiętam i nie płaczę za tym.
- Chodźmy pogadać.
- Jestem umówiona. 
Powiedziałam obracajc się na pięcie.
- a i dziękuję Ci za mój pobyt w szpitalu. Było bardzo fajnie
Uśmiechnęłam się i odeszłam,. Po krótkim spacerze zobaczyłam mojego chłopaka który mnie przytulił.
- Co chciał Collin.
Spytał patrząc na mnie
- Nie wiem. Nie interesuję się jego potrzebami.
Odpowiedziałam na co chłopak wywrócił oczami.
- Czyżby Lucas... Ten Lucas którego znam tak długo był... Był zazdrosny?
- Cokolwiek
- Wiedziałam.
Wykrzyknęłam całując go w czubek nosa.
- Idziesz ze mną na próbę czy mam iść sam?
- Wolałabym być niesiona. Dużo dziś przeszłam.
Zrobiłam minkę kaczuszki na co chłopak się zaśmiał i wziął na plecy.
- Grzeczny Lucas
Zachichotałam.
***
Gdy chłopcy skonczyli śpiewac " Lost Boy " drzwi od garażu w którym mieli próby się otworzyły i weszła przez nie Jenny, Holly i Cristal. Po chwili za nimi, w nie najlepszym humorze, weszła Katherine.
Spojrzałam na Jenny wzrokiem przesiąkniętym złością i nienawiścią. 
- O jeny Jenny przyszła. Czyżbyś chciała zepsuć swoją szkaradną buźką nasze dobre humory?
Uśmiechnęłam się sztucznie po czym zobaczyłam jak Holly wychyla się zza niej i kiwa głową na znak bym lepiej nie zaczynała.
- Nie... Przyszliśmy tu do naszych misiów.
Powiedziała podchodząc do Luka i całujac go w policzek na co on syknął.
- Sky...
Jękną Mikey po tym jak przytulił się do swojej dziewczyny. Czyżby ktoś chciała zadrzeć ze mną? Oh nie...
Zaczęłam sie śmiać na co Jenny tylko spojrzała na mnie.
- Czy ty na prawde jesteś taka głupia, żeby walczyć ze mną? czy ty po prostu nie wiesz z kim rozmawiasz?
Powiedziałam jak do idiotki z którą własnie musiałam rozmawiać. Podeszłam do niej i chwyciłam za włosy po czym odciągnęłam ją od mojego chłopaka po czym rzuciłam nią o ziemię. Cichy pisk bólu wydobył sie z jej ust.
- sky. Proszę nie rób tego
Pisnęła Holly. na co ja się tylko zasmiałam i kopnęłam Jen w twarz.
- Wyjdziesz stąd czy trzeba cię wynieść?
Spytałam na co ona wstała i wybiegła z garażu.
- Tak się rozmawia z sukami.
Warknęłam.