-Zobaczysz, ze to się źle skończy
mruknęłam do ucha Luka
- Zamknij oczy
Powiedział, a ja natychmiastowo je zamknęłam
- Daleko jeszcze ?
- Już jesteśmy. Otwórz oczy
Szepnął odstawiając mnie na ziemię. Otworzyłam oczy i zobaczyłam jezioro i łąkę które mieniły się w promieniach słońca. Zaczęłam iść przed siebie
- Podoba ci się ?
- Podoba to za mało powiedziane
Podbiegłam do niego i go mocno przytuliłam
- Jesli Cię się to podoba to wieczorem umrzesz z zachwytu
Zaśmiał się
***
Siedziałam na łóżku kiedy zobaczyłam, że z pod poduszki wystaje koperta. Wyciągnęłam ją i przeczytałam " Przeczytaj kiedy będziesz zła na Luka " zaśmiałam się i już chciałam drzeć kopertę, gdy spojrzałam na zegar.
Miałam być już w drodze do miejsca z którego weźmie mnie Luke. Zbiegłam na dół i założyłam szpilki po czym wyszłam z domu. Szłam spokojnie, gdy zobaczyłam skręt na łąkę na której miałam się spotkać z chłopakiem. Nagle zobaczyłam cienie dwóch osób. Pewnie jakaś para jest tutaj na randce. Pomyślałam ale gdy się zbliżyłam zobaczyłam, że to Luke który całuje się z Jenny. Nagle moje oczy zapełniły się łzami i cichutko pisnęłam. Luke nagle odsunął ją od siebie i spojrzał na mnie. Zaczęłam zawracać. Słyszałam głos Luka który wołał mnie i głos Jenny zatrzymujący go przed pobiegnięciem za mną. Przy parku poczułam, ze moje nogi zamieniają się w watę. Usiadłam na zimnej ziemi cała zapłakana. Pewnie każdy przechodnia pomyślał, że to kolejna pijana nastolatka która wraca dosyc wcześnie z imprezy. Każdy by tak pomyślał. Nagle usłyszałam głos Darcy. Spojrzałam w lewo i zobaczyłam ją i Jay'a idących za rękę.
- Sky... Co się stało ?
- Luke i Jenny
Jęknęłam i znów zaczęłam płakać.
- Chodź... Odprowadzimy cię do domu.
W drodzę do domu opowiedziałam im wszystko co się stało.
***
Leżałam na łóżku otwierając kopertę " Otwórz, gdy bedziesz zła na Luka". Wyjęłam z koperty kartkę i zaczęłam czytać.
Jeśli to czytasz... To pewnie znów Cie zraniłem i znów zachowałem się jak ostatni dupek. Wiem, ze przez ostatnie 10 lat zachowywałem się strasznie ale teraz... Teraz zrozumiałem jak bardzo mi na Tobie zależy. Jesteś dziewczyną z którą kochałem wczoraj i będę kochał jutro. Pewnie zrobiłem coś nie wybaczalnego ale proszę wybacz mi... Kocham Cię.. Zawsze cie kochałem i zawsze będę. Mógłbym opowiadać cały dzień o tobie, nie wymawiając ani razu twojego imienia, nic nie da się porównać z tobą, nic nie jest tak piękne jak ty. Każdy twój ruch, każda godzina spędzona z tobą... Nie znam nic tak pięknego jak ty i nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie. Proszę wybacz...
Kończyłam czytać wycierając łzę która spłynęła mi po policzku. Schowałam głowę w poduszkę przypominając sobie wszystkie wspólnie spędzone chwile... Ona mi go nie odbierze. Pomyślałam wstając z łóżka i szybko zbiegając na dół po czym wybiegłam z domu. Biegłam chodnikiem w stronę domu Luka, gdy wpadłam na jakiegoś chłopaka.
sobota, 22 listopada 2014
poniedziałek, 17 listopada 2014
Rozdział 5
Siedząc skulona na łóżku szukając czegoś ciekawego w moim telefonie, gdy stwierdziłam że to nie ma sensu wstałam i zaczęłam chodzić w kółko po moim pokoju. Zaglądałam do szuflad i szafek szukając czegoś co zajmie moje myśli. Zakryłam się moim długim swetrem i kopnęłam butelkę od coli która stała na podłodze. Nagle z transu wyrwał mnie dzwonek do drzwi. Zbiegłam na dół potykając się o własne nogi z nadzieją, że Luke przyszedł lub Soph ale to już inną drogą. Otworzyłam drzwi i już chciałam przytulić osobę stojącą za nimi, gdy zobaczyłam że to tylko listonosz przyniósł pocztę dla taty. Odebrałam list zatrzaskując drzwi i weszłam do kuchni siadając na blacie. Jak zawsze przeszukałam wszystkie szafki by znaleźć coś słodkiego na co miałam ochotę ale nie mogłam określić co to jest. Położyłam się na podłodze i spojrzałam w sufit
- Nigdy nie było nudniej
Jęknęłam i wyciągnęłam telefon wybierając numer Luka
- Halo
Usłyszałam zachrypnięty głos chłopaka po drugiej stronie słuchawki.
- Gdzie jesteś ?
Spytałam siadając i opierając się plecami o szafkę.
- Siedzę w barze z Chrisem i Sophie
- To już wiem czemu królewna nie odebrała telefonu
Powiedziałam wywracając oczami
- Jesli chcesz to przyjdź
- I tak nie mam co robić. Zaraz będę
Wstałam z podłogi rozłączając się i wybiegając przez drzwi. Szłam sobie spokojnie chodnikiem, gdy nagle poczułam jak ktoś kładzie dłoń na moim ramieniu.
- Holly! Co ty do cholery wyprawiasz
Powiedziałam odwracając się
- Sky lubię cię, wiesz to. Jestem tu, bo Jeny nie od puści Luka.
- Ja też nie złotko.
Powiedziałam ruszając w stronę baru zostawiając dziewczynę za sobą. Niech nie myśli, że jeśli naśle na mnie swoją przyjaciółkę to ja się przestraszę. Pomyślałam wchodząc do baru. Podeszłam do stolika przy którym siedzieli moi przyjaciele i usiadłam obok Luka.
- Jesteś
Uśmiechnął się obejmując mnie ramieniem. Odwzajemniłam uśmiech i spojrzałam na Sophie która próbowała się ukryć za menu
- A ty to nie łaska odebrać telefonu jak przyjaciółka dzwoni?
Warknęłam, a ona natychmiastowo odłożyła kartę.
- Przepraszam
- Wybaczam. Ale stawiasz mi piwo kochanie
- Wole to niż to byś się na mnie złościła złotko
Powiedziała wykonując dziwny gest rękoma i odeszła od stolika.
- Jak z ojcem?
- Nie gadam z nim. Wyprowadziłem się. Mieszkam z Chrisem. Wiem, że miałem zamieszkać u ciebie ale nie chciałem robić ci problemu.
- Wiedziałam, że on jest okropny ale by aż tak.
- Przepraszam cię za tamto. Chciałem przyjść do ciebie ale balem się twojej reakcji po tym wszystkim.
powiedział, gdy Soph postawiła 4 piwa na naszym stoliku
- Dziś jestem hojna.
Powiedziała, gdy Luke przyłożył usta do mojego ucha i wyszeptał
- Bądź gotowa dziś o 20.00 zabieram cię gdzieś.
- Nie lubię niespodzianek
Spojrzałam na niego
- Tą polubisz
Powiedział biorąc łyka piwa.
- Chodźmy lepiej. Nie przeszkadzajmy im.
Zasmiał się pokazując na Chris i Sophie siedzących na tyle blisko siebie, że prawie stykali się twarzami. Wstaliśmy i wyszliśmy na dwór.
- Kocham cię Skyline
Powiedział przyciągając mnie do siebie.
- Ja ciebie też
Mruknęłam, gdy on natychmiastowo mnie pocałował.
- Chodź
Powiedział przerywając pocałunek i łapiąc moją dłoń.
- Kolejna niespodzianka?
- Nie...
Usmiechnął się szeroko i dodając szybszego tempa.
- Luke... Wolniej
Mruknęłam nie mogąc już dalej iść
- Źle się czujesz ? Jesteś blada
Stwierdził patrząc na mnie.
- Nie... Po prostu... Nieważne
- Mów
- Mam problemy z sercem... Nie mogę biegać tak szybko
Powiedziałam próbując złapać oddech
- Czemu nic nie mówiłaś ?
- Bo to nieważne
Powiedziałam
- Czekaj... Mam pomysł
Powiedział nachylając się do mnie tyłem
- Wskakuj
Popatrzyłam na niego dziwnie i po chwili byłam u niego na plecach.
- Teraz możemy biec
- Teraz to się zabijemy
Stwierdziłam opierając moją brodę na jego głowie
- Nie marudź
Zaśmiał się i zaczął biec.
- Nigdy nie było nudniej
Jęknęłam i wyciągnęłam telefon wybierając numer Luka
- Halo
Usłyszałam zachrypnięty głos chłopaka po drugiej stronie słuchawki.
- Gdzie jesteś ?
Spytałam siadając i opierając się plecami o szafkę.
- Siedzę w barze z Chrisem i Sophie
- To już wiem czemu królewna nie odebrała telefonu
Powiedziałam wywracając oczami
- Jesli chcesz to przyjdź
- I tak nie mam co robić. Zaraz będę
Wstałam z podłogi rozłączając się i wybiegając przez drzwi. Szłam sobie spokojnie chodnikiem, gdy nagle poczułam jak ktoś kładzie dłoń na moim ramieniu.
- Holly! Co ty do cholery wyprawiasz
Powiedziałam odwracając się
- Sky lubię cię, wiesz to. Jestem tu, bo Jeny nie od puści Luka.
- Ja też nie złotko.
Powiedziałam ruszając w stronę baru zostawiając dziewczynę za sobą. Niech nie myśli, że jeśli naśle na mnie swoją przyjaciółkę to ja się przestraszę. Pomyślałam wchodząc do baru. Podeszłam do stolika przy którym siedzieli moi przyjaciele i usiadłam obok Luka.
- Jesteś
Uśmiechnął się obejmując mnie ramieniem. Odwzajemniłam uśmiech i spojrzałam na Sophie która próbowała się ukryć za menu
- A ty to nie łaska odebrać telefonu jak przyjaciółka dzwoni?
Warknęłam, a ona natychmiastowo odłożyła kartę.
- Przepraszam
- Wybaczam. Ale stawiasz mi piwo kochanie
- Wole to niż to byś się na mnie złościła złotko
Powiedziała wykonując dziwny gest rękoma i odeszła od stolika.
- Jak z ojcem?
- Nie gadam z nim. Wyprowadziłem się. Mieszkam z Chrisem. Wiem, że miałem zamieszkać u ciebie ale nie chciałem robić ci problemu.
- Wiedziałam, że on jest okropny ale by aż tak.
- Przepraszam cię za tamto. Chciałem przyjść do ciebie ale balem się twojej reakcji po tym wszystkim.
powiedział, gdy Soph postawiła 4 piwa na naszym stoliku
- Dziś jestem hojna.
Powiedziała, gdy Luke przyłożył usta do mojego ucha i wyszeptał
- Bądź gotowa dziś o 20.00 zabieram cię gdzieś.
- Nie lubię niespodzianek
Spojrzałam na niego
- Tą polubisz
Powiedział biorąc łyka piwa.
- Chodźmy lepiej. Nie przeszkadzajmy im.
Zasmiał się pokazując na Chris i Sophie siedzących na tyle blisko siebie, że prawie stykali się twarzami. Wstaliśmy i wyszliśmy na dwór.
- Kocham cię Skyline
Powiedział przyciągając mnie do siebie.
- Ja ciebie też
Mruknęłam, gdy on natychmiastowo mnie pocałował.
- Chodź
Powiedział przerywając pocałunek i łapiąc moją dłoń.
- Kolejna niespodzianka?
- Nie...
Usmiechnął się szeroko i dodając szybszego tempa.
- Luke... Wolniej
Mruknęłam nie mogąc już dalej iść
- Źle się czujesz ? Jesteś blada
Stwierdził patrząc na mnie.
- Nie... Po prostu... Nieważne
- Mów
- Mam problemy z sercem... Nie mogę biegać tak szybko
Powiedziałam próbując złapać oddech
- Czemu nic nie mówiłaś ?
- Bo to nieważne
Powiedziałam
- Czekaj... Mam pomysł
Powiedział nachylając się do mnie tyłem
- Wskakuj
Popatrzyłam na niego dziwnie i po chwili byłam u niego na plecach.
- Teraz możemy biec
- Teraz to się zabijemy
Stwierdziłam opierając moją brodę na jego głowie
- Nie marudź
Zaśmiał się i zaczął biec.
środa, 12 listopada 2014
Rozdział 4
Obudził mnie chyba jeden z głośniejszych dzwonków. Nie kojarząc gdzie byłam podniosłam głowę z zimnego blatu i obejrzałam się dookoła. Obejrzałam się dookoła i zobaczyłam tablicę naprzeciwko mnie.
- Sky.. Koniec lekcji
Szturchnęła mnie Soph. Wstałam biorąc moją torbę i wyszłam na korytarz szukając Luke który wyszedł z klasy bardzo szybko. Gdy w końcu go zobaczyłam podbiegłam bliżej
- Nie poczekałeś na mnie ?
Powiedziałam pacząc na niego ze smutną miną
- Sky daj mi spokój, ok ?
Powiedział, a ja stanęłam w miejscu.
- Luke... Co z tobą?
- Mam dość
Powiedział odwracając się w moją stronę
- Czego ?
- Szkoły, domu, znajomych... Ciebie
Wykrzyknął, a ja poczułam dziwne ukłucie w klatce piersiowej.
- Wczoraj mówiłes coś innego...
Podbiegłam do niego
- Miałas racje... Nie zmieniłem się... Wciąż jestem tym samym chłopakiem który nie ma uczuć
Uśmiechnął się sarkastycznie
- zostaw mnie, ok ?
- Nie dopóki nie powiesz mi co się stało
- Naprawdę chcesz wiedzieć ?
- Tak
Powiedziałam chwytając jego rękę i zmuszając go by usiadł na ławce.
- Dziś rano wstałem i zobaczyłem jakąś inną dziewczynę. Okazało się, że ojciec zerwał z Noah i znalazł inną
- Ale co to ma wspólnego z twoim złym samopoczuciem ?
- Potem ojciec przyszedł i powiadomił mnie, że Lisa i on spodziewają się bliźniaków i mam wynosić się z domu. Myślałem, że to żart ale w korytarzu zobaczyłem pudła z moimi rzeczami. Po szkole miałem przyjść tam i spakować resztę i nie pokazywać mu się już w tym domu...
Powiedział chowając twarz w dłoniach
- Pójdę tam z tobą... a na razie możesz się rozgościć w pokoju gościnnym u mnie w domu.
Dokończyłam, a on spojrzał na mnie ze zdziwieniem
- Rodziców nie ma, bo wyjechali na miesiąc, przez ten czas możesz u mnie mieszkać... Potem się coś wymyśli
Powiedział wstając i chwytając jego dłoń.
**U Lukea w domu **
Trzymałam się jego dłoni skrywając się lekko za jego ramieniem. Jego tata nie należał do tych miłych.. Był raczej arogancki i chamski
- Przyszedłeś... I widzę, że nie jesteś sam
Uśmiechnął się na mój widok. Nienawidziłam tego... Już nie raz zabawiał się z dziewczynami młodszymi ode mnie i bałam się, że zrobi coś również i mi.
- Idę po swoje rzeczy
Warknął Luke pokazując mi, że mam wejść pierwsza. Szybko wbiegłam po schodach widząc chłopaka za mną.Gdy weszliśmy do jego pokoju szybko go zamknął i wywrócił oczami.
- Nienawidzę go.
Szepnął, a ja podeszłam i lekko musnęłam jego ust
- Jest okropny
Jęknął, a ja natychmiastowo go przytuliłam.
- Pójdę tylko do łazienki.. Zaraz wracam
Powiedziałam i wyszłam z pokoju. Idąc korytarzem poczułam, że ktoś łapie mnie za nadgarstek. Obróciłam sie i zobaczyłam tatę Lukea
- Proszę mnie puścić
Krzyknęłam próbując się wyrwać.
- Po co marnujesz się przy Luke'u ? Potrzebujesz prawdziwego mężczyzny.
Powiedział przyciągając mnie do siebie
- Chcesz to pokaże ci jak to jest być z takim facetem jak ja
- Niech mnie pan zostawi
Krzyknęłam, a on wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni. Zatknął moje usta ręką, więc nie mogłam krzyczeć. wsunął dłoń pod moją koszulkę i zaczął mnie dotykać. Łzy nalały mi się do oczu. Tak bardzo chciałam wydać z siebie chodź jeden dźwięk ale nie mogłam.
Płakałam i krzyczałam - tylko to mogłam. Nagle drzwi się otworzyły i wbiegł przez nie Luke po czym oderwał swojego ojca ode mnie. Szybko wybiegłam z pokoju po czym zbiegłam po schodach na dół i wybiegłam z ich domu do siebie.
- Sky.. Koniec lekcji
Szturchnęła mnie Soph. Wstałam biorąc moją torbę i wyszłam na korytarz szukając Luke który wyszedł z klasy bardzo szybko. Gdy w końcu go zobaczyłam podbiegłam bliżej
- Nie poczekałeś na mnie ?
Powiedziałam pacząc na niego ze smutną miną
- Sky daj mi spokój, ok ?
Powiedział, a ja stanęłam w miejscu.
- Luke... Co z tobą?
- Mam dość
Powiedział odwracając się w moją stronę
- Czego ?
- Szkoły, domu, znajomych... Ciebie
Wykrzyknął, a ja poczułam dziwne ukłucie w klatce piersiowej.
- Wczoraj mówiłes coś innego...
Podbiegłam do niego
- Miałas racje... Nie zmieniłem się... Wciąż jestem tym samym chłopakiem który nie ma uczuć
Uśmiechnął się sarkastycznie
- zostaw mnie, ok ?
- Nie dopóki nie powiesz mi co się stało
- Naprawdę chcesz wiedzieć ?
- Tak
Powiedziałam chwytając jego rękę i zmuszając go by usiadł na ławce.
- Dziś rano wstałem i zobaczyłem jakąś inną dziewczynę. Okazało się, że ojciec zerwał z Noah i znalazł inną
- Ale co to ma wspólnego z twoim złym samopoczuciem ?
- Potem ojciec przyszedł i powiadomił mnie, że Lisa i on spodziewają się bliźniaków i mam wynosić się z domu. Myślałem, że to żart ale w korytarzu zobaczyłem pudła z moimi rzeczami. Po szkole miałem przyjść tam i spakować resztę i nie pokazywać mu się już w tym domu...
Powiedział chowając twarz w dłoniach
- Pójdę tam z tobą... a na razie możesz się rozgościć w pokoju gościnnym u mnie w domu.
Dokończyłam, a on spojrzał na mnie ze zdziwieniem
- Rodziców nie ma, bo wyjechali na miesiąc, przez ten czas możesz u mnie mieszkać... Potem się coś wymyśli
Powiedział wstając i chwytając jego dłoń.
**U Lukea w domu **
Trzymałam się jego dłoni skrywając się lekko za jego ramieniem. Jego tata nie należał do tych miłych.. Był raczej arogancki i chamski
- Przyszedłeś... I widzę, że nie jesteś sam
Uśmiechnął się na mój widok. Nienawidziłam tego... Już nie raz zabawiał się z dziewczynami młodszymi ode mnie i bałam się, że zrobi coś również i mi.
- Idę po swoje rzeczy
Warknął Luke pokazując mi, że mam wejść pierwsza. Szybko wbiegłam po schodach widząc chłopaka za mną.Gdy weszliśmy do jego pokoju szybko go zamknął i wywrócił oczami.
- Nienawidzę go.
Szepnął, a ja podeszłam i lekko musnęłam jego ust
- Jest okropny
Jęknął, a ja natychmiastowo go przytuliłam.
- Pójdę tylko do łazienki.. Zaraz wracam
Powiedziałam i wyszłam z pokoju. Idąc korytarzem poczułam, że ktoś łapie mnie za nadgarstek. Obróciłam sie i zobaczyłam tatę Lukea
- Proszę mnie puścić
Krzyknęłam próbując się wyrwać.
- Po co marnujesz się przy Luke'u ? Potrzebujesz prawdziwego mężczyzny.
Powiedział przyciągając mnie do siebie
- Chcesz to pokaże ci jak to jest być z takim facetem jak ja
- Niech mnie pan zostawi
Krzyknęłam, a on wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni. Zatknął moje usta ręką, więc nie mogłam krzyczeć. wsunął dłoń pod moją koszulkę i zaczął mnie dotykać. Łzy nalały mi się do oczu. Tak bardzo chciałam wydać z siebie chodź jeden dźwięk ale nie mogłam.
Płakałam i krzyczałam - tylko to mogłam. Nagle drzwi się otworzyły i wbiegł przez nie Luke po czym oderwał swojego ojca ode mnie. Szybko wybiegłam z pokoju po czym zbiegłam po schodach na dół i wybiegłam z ich domu do siebie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)