niedziela, 19 października 2014

Rozdział 3

Nagle usłyszałam dzwonek budziku którego tak nienawidziłam. Była 6.00 rano w poniedziałek. Ogólnie niedziela minęła przyjemnie, bo spędziłam ją z Lukiem na kawie i na rozmowach o dawnych czasach. Wstając z łóżka już mogłam  stwierdzić, że nie będzie to przyjemny dzień i do przyjemnych nie należał.

  1. Zimna woda pod prysznicem
  2. Zero śniadania
  3. Brak paliwa w samochodzie i obowiązek dostania się do szkoły pieszo
Szłam korytarzem szkolnym. Była 7.49 - lekcje jeszcze się nie zaczęły. Przed sobą zobaczyłam moje przyjaciółki i Luka z chłopcami. Szybko podniosłam głowę i ruszyłam w ich kierunku. Luke szybko mnie zobaczył i rozłożył ramiona by mnie przytulić.
- Myślałem, że nie przyjdziesz
Szepnął całując mnie w czubek głowy.
- Tak miało być ale jestem
Powiedziałam wdychając zapach jego perfum które wciąż się trzymały na jego koszulce.
- Sky...
Mruknął cicho przerywając moje myśli o tym jakich perfum użył dzisiaj.
- Hymm?
Spojrzałam mu głęboko w oczy.
- Kocham cię
Powiedział całując mnie w czubek nosa.
- Ja ciebie też prosiaczku.
Zaśmiałam się, gdy zadzwonił dzwonek.
***
Lekcje dziś mijały strasznie wolno co denerwowało mnie strasznie ale myśl, że można już iść do domu i napić się kawy rozluźniła mnie. Chciałam już wychodzić z szkoły, gdy Luke złapał mnie za ramię.
- Przejdziemy się ?
Zapytał, a w jego oczach dostrzegłam nadzieję,
- Oczywiście
Wymruczałam i chwyciłam jego dłoń. Byliśmy przyjaciółmi - innymi niż wszyscy ale to sprawiało, że jesteśmy wyjątkowi. Szliśmy przez park który jesienią wyglądał cudownie.
- Nareszcie jesień
Uśmiechnął się ściskając moją dłoń
- To zdecydowanie najpiękniejsza pora roku zaraz po wiośnie
Stwierdziłam
- Sky pamiętasz jak zawsze jesienią w tym miejscu rzucaliśmy się liśćmi ?
- tak ale nie mów...
Nie zdążyłam odpowiedzieć, gdy dostałam garścią liści w twarz. Przez następne pół godziny biegaliśmy jak dzieci po parku i rzucaliśmy się kolorowymi liśćmi, gdy nagle potknęłam się o korzeń drzewa. Luke szybko to zobaczył i złapał mnie w ostatniej sekundzie. trzymał mnie w takiej pozycji, że miałam świetny widok na jego idealną twarz ale najbardziej kusiły mnie jego usta stworzone wręcz do całowania. Przegryzłam lekko wargę.
- Kocham cię
Wyszeptał
- Ja ciebie bardziej
Zaśmiałam się, gdy on podniósł mnie wyżej i objął moją twarz dłońmi.
- Jesteś najważniejsza
Powiedział i złożył delikatny pocałunek na moich wargach. Staliśmy w takiej pozycji całując się przez kolejne 15 minut. Nie myliłam się. Jego usta były słodkie i stworzone do całowania ale nagle odepchnęłam go. Sama nie wiedziałam dlaczego.
-Sky, przepraszam nie chciałem zrobiłem to...
- Nic nie mów.
Oblizałam wargi
- Kocham cię
Wyszeptałam.
- A teraz chodźmy. Zapraszam cię do siebie na gorące kakao i godzinne plotkowanie.
Zaśmiałam się ciągnąc jego dłoń.
- Jesteś niesamowita.
***
Siedzieliśmy na moim łóżku rozmawiając o wszystkim i o niczym, gdy nagle spojrzeliśmy sobie w oczy.
- Ja cię przepraszam za to w parku.
- Nie masz za co. Oboje tego chcieliśmy.
- Ty też ?
Zapytał zaszokowany
- Od kiedy tylko cię poznałam.
Już chciałam go pocałować, gdy dostałam sms'a od Colina
- Kto ci zadręcza głowę, gdy ty wyznajesz miłość do mnie ?
Zapytał rozbawiony Luke
- Colin znów męczy mnie bym mu wybaczyła
- Napisz mu, że jesteś moja i tylko moja.
- Luke...
- Chyba, że nie chcesz...
Zaśmiałam się
- Jak mogłabym ci odmówić ?

Rozdział 2

Cały czas po głowie chodziły mi tylko jego słowa " brakuje mi ciebie ". Zamknęłam na chwilę oczy i znów zaczęłam przebierać w szafie za rzeczami odpowiednimi na spacer. Nagle do mojego pokoju weszła moja mama.
- Słyszałam, że znów się przyjaźnisz z Lukiem. 
- Nie mamo... Nie przyjaźnimy się. On chce mnie tylko przeprosić i potem penie będzie jak parę dni temu. Będzie udawał, że nie istnieję. 
- Luke się zmienił. Widać to. Zależy mu na tobie.
- Ale mi już na nim nie. Nie będzie jak dawniej. Nigdy
- Daj mu szansę by udowodnił ci, że jesteś dla niego ważna. 
- Daje mu szansę. Bierze mnie na spacer. To tyle. 
- Zastanów się Sky.
Powiedziała i wyszła z pokoju zostawiając na moim łóżku list z napisem " Otwórz, gdy będziesz wściekła na Luka ". Wywróciłam oczami  i poszłam się przebrać. 
Przebrana, pomalowana i uczesana czekałam aż zadzwoni dzwonek do drzwi. Mam nadzieję, że chociaż stał się punktualny. Nagle usłyszałam dzwonek. 
- Możemy iść ?
Spytał, gdy otworzyłam mu drzwi. 
- tak.
Powiedziałam i wyszłam zamykając za sobą drzwi. 
- Zmieniłem się. nie jestem taki jak myślisz. Daj mi szansę.
- Ludzie co się z wami dzieje !? 
Wykrzyknęłam
- Każdy mówi o tym, że mam ci dać szansę. 
- Bo tak jest Sky. 
- To że tak mówisz nie musi oznaczać, że to prawda. Nie chcę znów cierpieć Luke.
- Myślałem, że masz gdzieś, że nie obchodzę cię już.
- Ale tak nie było Luke.  Wciąż jesteś w moim sercu. Może jako maluteńki kawałeczek ale jesteś. 
Powiedziałam, a on szeroko się uśmiechnął. Tak jak kiedyś. Jego blond grzywka która opadała mu na błękitne oczy i ten zniewalający uśmiech w którym można się zakochać. 
- Sky,...
- Hymm ?
Spytałam.
- Mogę cię przytulić ?
Zapytał, a mnie trochę zamurowało. 
- Emm.. Tak.
Odpowiedziałam, a on mocno mnie przytulił. Przytulał jak dawniej. Mocno i z uczuciem, a zapach róż wciąż mu towarzyszył. Nie chciałam by ta chwila się skończyła, bo było wspaniale. Jego umięśnione ramiona trzymające moje drobne ciało to była jedyna rzecz której mi tak strasznie brakowało. Do moich oczy nabrało się morze łez i pociągnęłam nosem. Luke odsunął mnie i położył dłonie na moich policzkach. 
- Co jest Sky ?
- Brakowało mi ciebie. Tak cholernie brakowało. 
Powiedziałam, a łzy same zaczęły spływać po moich policzkach.
- Przez te dziesięć lat codziennie mi się śniłeś. Tak bardzo chciałam znów do ciebie podejść i przytulić ale to było niewykonalne.
- Ja też za tobą tęskniłem. Nawet nie wiesz jak bardzo. 
Powiedział znów mnie przytulając. 
- jesteś dla mnie najważniejsza.
- Ty dla mnie też. 
Przytulaliśmy się jeszcze przed długi czas nie odzywając się do siebie. Nagle odsunął mnie od siebie i spojrzał mi głęboko w oczy.
- Sky kocham cię
- Ja ciebie też 
Powiedziałam bez wahania wtulając się w niego. Przy nim czułam się bezpiecznie i szczęśliwie. Nagle poczułam jak całuje czubek mojej głowy. W tym momencie znów zaczęłam płakać nie zwracając uwagi na tusz do rzęs który i tak pewnie już spłyną i sprawił, że wyglądałam koszmarnie. 
- Nie płacz. 
Powiedział.
- Odprowadzę cię. Dobrze ? 
Zapytał, a ja pokiwałam głową na znak, że się zgadzam. 
Przed domem przytulił mnie jeszcze raz i pocałował mnie delikatnie w policzek po czym zniknął w blasku księżyca. 
Weszłam do domu i wbiegłam po schodach do pokoju. Usiadłam na podłodze i zaczęłam płakać. Płakałam, bo byłam tak bardzo szczęśliwa, że znów jest przy mnie. 

Rozdział 1

Wbiegając do pokoju położyłam się na łóżku. Przyszedł tu znów mnie wykorzystać. Nie zmienił się. 
Z myślenia wyrwał mnie dzwonek telefonu.
- Halo ?
Powiedziałam zdenerwowana po tym jak na wyświetlaczu pokazał się dobrze znany mi numer
- Masz rację nie zmieniłem się. Wciąż jestem tym samym dupkiem i to dlatego dziewczyny mnie nie chcą ale do cholery Sky... Jestem człowiekiem 
Usłyszałam i pomiędzy nami powstała głucha cisza, gdy nagle usłyszałam odgłos zakończonego połączenia. Jest człowiekiem ale zawsze kiedy rozmawiamy on mnie rani dlatego nie chciałam mieć z nim kontaktu. Ułożyłam się wygodnie na łóżku i spojrzałam w sufit. 
- Może nie zasługuję na bycie szczęśliwą 
Powiedziałam sama do siebie i wzięłam telefon do ręki i kliknęłam w ikonkę galerii. Długo przesuwałam palcem po ekranie, gdy przed moimi oczami pojawiły się zdjęcia Luka. Przeglądałam je i myślałam pół nocy, gdy w końcu zasnęłam. 
Rano obudziły mnie promienie słońca które przedostały się przez nie zasłonięte okno. Przetarłam oczy i spojrzałam na godzinę - była 10.00. Szybko zerwałam się na równe nogi i zbiegłam na dół przeklinając na wszystkich, że nikt mnie nie obudził. Rodzina patrzyła na mnie ze zdziwieniem. 
- Czemu się tak patrzycie ?
- Skylin... dziś sobota nie masz lekcji 
Powiedziała moja mama, a ja walnęłam się dłonią w czoło. 
***
Siedziałam na łóżku przeglądając Twittera, gdy zadzwonił mój telefon. To była Sophie
- Sky idziesz z nami na próbę chłopaków. Chcę pogadać z Chrisem, a Darcy z Jay'em 
- Nie wiem czy to dobre dla mnie. 
- Daj spokój. Widzimy się na miejscu.
Powiedziała i rozłączyła się. Zamknęłam laptopa i zeszłam na dół ubierając po drodze trampki i wyszłam z domu. Po drodze kupiłam kawę kawę która pomogła mi się rozluźnić i ruszyłam w dalszą drogę. 
Wchodząc do pomieszczenia w którym chłopaki mieli próby zawiał mnie lekki wiatr który wywołał u mnie dreszcz. Nagle zobaczyłam Darcy która przytulała Jay'a i dawała mu całusa w policzek. Uśmiechnęłam się do nich pokazując tym, że to nasza tajemnica. Szłam przed siebie, gdy w końcu zobaczyłam Sophie, Chrisa i Luka. 
- Jesteś !
Krzyknęła Sophie przytulając mnie mocno. 
- Jestem. 
Powiedziałam łapiąc wzrokiem Luka który patrzył się na mnie z żalem w oczach. Otworzyliśmy usta w tym samym momencie by coś powiedzieć, gdy do pokoju weszli Jay z Darcy. 
- Możemy zaczynać 
Powiedział Chris uderzając w perkusję. 
- Nie. 
Wykrzyknął Luke, a nas zamurowało. 
- Skyline musimy pogadać.
- Ale...
Jęknęłam
- MUSIMY
Powiedział łapiąc mnie za nadgarstek i prowadząc w głąb korytarzu. 
- Masz rację... Jesteś tylko człowiekiem
- Nie Sky. To ty masz rację. Przez tyle lat patrzyłem tylko na siebie nie zwracając uwagi na ciebie i cię straciłem. Chcę to naprawić... Musze to naprawić. Brakuje mi ciebie. 
powiedział, a mnie zamurowało. 
- Luke...
- Spotkajmy się dziś, proszę....
- Dobrze 
Jęknęłam 

Prolog

Siedziałam w zimnej sali czekając niecierpliwie na odgłos dzwonka który miał dać o sobie znak dopiero za pół godziny. Zaczęłam z nudów rozglądać się po klasie okazało się, że nie ja jedyna to robiłam. Szybko skierowałam wzrok ku tablicy na której nauczyciel wypisywał wzory matematyczne, gdy Darcy szturchnęła mnie i podała pogniecioną kartkę.
- Co to ?
Szepnęłam tak by nie zwrócić uwagi nikogo innego oprócz przyjaciółki.
- Coś do ciebie od Colina. Zobacz.
Powiedziała, a ja zaczęłam rozwijać papier. Rzeczywiście było to od Colina ale czy na pewno kierowane do mnie ?
- To od Colina ale nie kierowane dla mnie
- Jak to ? Pisze wyraźnie " dla mojej najważniejszej "
- Tak tylko ja nie mam na imię Jenny
Powiedziałam odwracając się i ostrym wzrokiem spoglądając na mojego jeszcze obecnego chłopaka.
Nagle rozległ się głośny odgłos dzwonka. Wychodząc z klasy złapałam Colina za ramię
- Wczoraj było mi z tobą tak dobrze skarbie. Jenny musimy to powtórzyć.
- Co ty...
Zaczął ale nie pozwoliłam mu dokończyć
- Cytuję ci jeden z cytatów z twego listu do twej najważniejszej.
- Sky...
- Nie... odejdź... nie odzywaj się i nie pokazuj mi się na oczy.... zapomnij o mnie, a ja zrobię to samo
Powiedziałam odchodząc od chłopaka.
- Ej Sky nie załamuj się nie był ciebie wart.
- Nie mam zamiaru się załamać, bo wiedziałam że tak będzie. Teraz chcę tylko  się odegrać.
Powiedziałam kierując się w stronę Luka który stał z Jenny
- Oh Jenny wybacz ale mam coś co jest kierowane dla ciebie. Napisał to Colin i ta kartka przesiąknięta jest romantyzmem i podziękowaniami za wczorajszy wieczór. On ma nadzieję, że dzisiaj kiedy się spotkacie znów będziesz taka nieziemska.
Powiedziałam wręczając jej kulkę papieru i odchodząc. Nagle za mną i Sophie rozległ się głos kłótni pomiędzy Lukiem, a Jenny.
- Nie jest ci jej żal ?
- Suka zawsze pozostanie suką
Warknęłam, gdy podeszła do nas Darcy
- A Luka ?
- Luka nigdy nie będzie mi żal. Oboje są siebie warci.
Luke typowy nastolatek, gitarzysta i wokalista, każda na niego leci, a on je traktuje jak chusteczki do nosa. Korzysta i wyrzuca ale cóż poznał Jenny i zakochał się i niby szczęśliwi, a ona podcinała mu rogi z każdym napotkanym chłopakiem. Nie  było mi ich żal wiadome było, że prędzej czy później tak się stanie.
- Mówiłam mu, że tak będzie, a on mnie wyśmiał. Teraz ma za swoje.
- Daruj mu to było tak dawno... Sky.
- Nie... Ja nie wybaczam.
Powiedziałam kierując się do wyjścia z budynku szkolnego.
- A teraz chcę jechać do domu, położyć się i potraktować ten dzień i wszystkie inne dni z Colinem jakby nie istniały.
Powiedziałam sztucznie się uśmiechając i wsiadając do mojego samochodu.
***
Weszłam do łazienki gotowa by okręcić kurek z gorącą wodą gdy usłyszałam wołanie mojego imienia które dochodziło z dołu.
- Skyline wyjdź masz gościa
Zawołała mama. Tego mi brakowało. Wyszłam z łazienki i zeszłam po schodach na dół gdzie stał Luke ubrany w czarną skórzaną kurtkę, czarne coneversy i t-shirt z nadrukiem Nirvany.
- Cześć
Powiedział zachrypniętym głosem
- Hej
Westchnęłam
- Czego chcesz ?
- Pójdziesz ze mną na spacer ? Chcę pogadać.
- Masz kumpli, więc dlaczego chcesz gadać ze mną ?
- Skyline...
- No dobra.
Powiedziałam wkładając na siebie creepersy i wychodząc z domu.
- O czym chcesz pogadać ?
Spytałam gdy ruszyliśmy wzdłuż ciemnej ulicy na której lampy nie były zapalone. Dobrze znałam tą drogę i nie bałam się, gdy byłam mała często chodziłam do parku wieczorem.
- Przepraszam. Przepraszam, że ci nie wierzyłem. Od początku miałaś racje.
- Ja zawsze mam racje. Myślałam, że te dziesięć lat, osiem miesięcy, 64 dni, 9 godzin, 52 minuty i 45 sekund cię przekonało ale widocznie nie.
Powiedziałam patrząc na zdziwionego chłopaka. Wciąż pamiętam te dni gdy byliśmy nierozłączni.
- Wow.
Powiedział
- Wiedziałem o tym ale Jenny miała być inna
- Kto suką się urodził księżniczką nie umrze.
- Kochałem ją wiesz?
- Ja też go kochałam ale czy kogoś to obchodzi ?
Powiedziałam chodź chciałam powiedzieć " Ja też cię kochałam ale ty byłeś zaślepiony i teraz co ? "
lecz moje usta nie pozwoliły mi nawet na wyjąkanie tego zdania.
- Powiedziała mi z iloma spała podczas naszego związku, a miało być idealnie. Idealnie Sky, rozumiesz ?
- Między nami też miało być idealnie ale wyszło jak zawsze.
Mruknęłam cicho pod nosem.
- Hymm ?
Zapytał zaciekawiony
- Nic, po prostu myślałam, że się zmieniłeś ale ty wciąż przychodzisz do swoich dawnych przyjaciół kiedy coś potrzebujesz, gdy cię nikt nie rozumie. Jesteś samolubny, wiesz ? Tak to udajesz, że nie istnieje, a teraz gdy jesteś poszkodowany to nagle jestem ta dobra która ci pomoże ? Mam tego dość Luke!
Powiedziałam zawracając do domu i zostawiając chłopaka samego w zupełnej ciemności.