Siedziałam w zimnej sali czekając niecierpliwie na odgłos dzwonka który miał dać o sobie znak dopiero za pół godziny. Zaczęłam z nudów rozglądać się po klasie okazało się, że nie ja jedyna to robiłam. Szybko skierowałam wzrok ku tablicy na której nauczyciel wypisywał wzory matematyczne, gdy Darcy szturchnęła mnie i podała pogniecioną kartkę.
- Co to ?
Szepnęłam tak by nie zwrócić uwagi nikogo innego oprócz przyjaciółki.
- Coś do ciebie od Colina. Zobacz.
Powiedziała, a ja zaczęłam rozwijać papier. Rzeczywiście było to od Colina ale czy na pewno kierowane do mnie ?
- To od Colina ale nie kierowane dla mnie
- Jak to ? Pisze wyraźnie " dla mojej najważniejszej "
- Tak tylko ja nie mam na imię Jenny
Powiedziałam odwracając się i ostrym wzrokiem spoglądając na mojego jeszcze obecnego chłopaka.
Nagle rozległ się głośny odgłos dzwonka. Wychodząc z klasy złapałam Colina za ramię
- Wczoraj było mi z tobą tak dobrze skarbie. Jenny musimy to powtórzyć.
- Co ty...
Zaczął ale nie pozwoliłam mu dokończyć
- Cytuję ci jeden z cytatów z twego listu do twej najważniejszej.
- Sky...
- Nie... odejdź... nie odzywaj się i nie pokazuj mi się na oczy.... zapomnij o mnie, a ja zrobię to samo
Powiedziałam odchodząc od chłopaka.
- Ej Sky nie załamuj się nie był ciebie wart.
- Nie mam zamiaru się załamać, bo wiedziałam że tak będzie. Teraz chcę tylko się odegrać.
Powiedziałam kierując się w stronę Luka który stał z Jenny
- Oh Jenny wybacz ale mam coś co jest kierowane dla ciebie. Napisał to Colin i ta kartka przesiąknięta jest romantyzmem i podziękowaniami za wczorajszy wieczór. On ma nadzieję, że dzisiaj kiedy się spotkacie znów będziesz taka nieziemska.
Powiedziałam wręczając jej kulkę papieru i odchodząc. Nagle za mną i Sophie rozległ się głos kłótni pomiędzy Lukiem, a Jenny.
- Nie jest ci jej żal ?
- Suka zawsze pozostanie suką
Warknęłam, gdy podeszła do nas Darcy
- A Luka ?
- Luka nigdy nie będzie mi żal. Oboje są siebie warci.
Luke typowy nastolatek, gitarzysta i wokalista, każda na niego leci, a on je traktuje jak chusteczki do nosa. Korzysta i wyrzuca ale cóż poznał Jenny i zakochał się i niby szczęśliwi, a ona podcinała mu rogi z każdym napotkanym chłopakiem. Nie było mi ich żal wiadome było, że prędzej czy później tak się stanie.
- Mówiłam mu, że tak będzie, a on mnie wyśmiał. Teraz ma za swoje.
- Daruj mu to było tak dawno... Sky.
- Nie... Ja nie wybaczam.
Powiedziałam kierując się do wyjścia z budynku szkolnego.
- A teraz chcę jechać do domu, położyć się i potraktować ten dzień i wszystkie inne dni z Colinem jakby nie istniały.
Powiedziałam sztucznie się uśmiechając i wsiadając do mojego samochodu.
***
Weszłam do łazienki gotowa by okręcić kurek z gorącą wodą gdy usłyszałam wołanie mojego imienia które dochodziło z dołu.
- Skyline wyjdź masz gościa
Zawołała mama. Tego mi brakowało. Wyszłam z łazienki i zeszłam po schodach na dół gdzie stał Luke ubrany w czarną skórzaną kurtkę, czarne coneversy i t-shirt z nadrukiem Nirvany.
- Cześć
Powiedział zachrypniętym głosem
- Hej
Westchnęłam
- Czego chcesz ?
- Pójdziesz ze mną na spacer ? Chcę pogadać.
- Masz kumpli, więc dlaczego chcesz gadać ze mną ?
- Skyline...
- No dobra.
Powiedziałam wkładając na siebie creepersy i wychodząc z domu.
- O czym chcesz pogadać ?
Spytałam gdy ruszyliśmy wzdłuż ciemnej ulicy na której lampy nie były zapalone. Dobrze znałam tą drogę i nie bałam się, gdy byłam mała często chodziłam do parku wieczorem.
- Przepraszam. Przepraszam, że ci nie wierzyłem. Od początku miałaś racje.
- Ja zawsze mam racje. Myślałam, że te dziesięć lat, osiem miesięcy, 64 dni, 9 godzin, 52 minuty i 45 sekund cię przekonało ale widocznie nie.
Powiedziałam patrząc na zdziwionego chłopaka. Wciąż pamiętam te dni gdy byliśmy nierozłączni.
- Wow.
Powiedział
- Wiedziałem o tym ale Jenny miała być inna
- Kto suką się urodził księżniczką nie umrze.
- Kochałem ją wiesz?
- Ja też go kochałam ale czy kogoś to obchodzi ?
Powiedziałam chodź chciałam powiedzieć " Ja też cię kochałam ale ty byłeś zaślepiony i teraz co ? "
lecz moje usta nie pozwoliły mi nawet na wyjąkanie tego zdania.
- Powiedziała mi z iloma spała podczas naszego związku, a miało być idealnie. Idealnie Sky, rozumiesz ?
- Między nami też miało być idealnie ale wyszło jak zawsze.
Mruknęłam cicho pod nosem.
- Hymm ?
Zapytał zaciekawiony
- Nic, po prostu myślałam, że się zmieniłeś ale ty wciąż przychodzisz do swoich dawnych przyjaciół kiedy coś potrzebujesz, gdy cię nikt nie rozumie. Jesteś samolubny, wiesz ? Tak to udajesz, że nie istnieje, a teraz gdy jesteś poszkodowany to nagle jestem ta dobra która ci pomoże ? Mam tego dość Luke!
Powiedziałam zawracając do domu i zostawiając chłopaka samego w zupełnej ciemności.
Boski !! Czekam na next ! ;)
OdpowiedzUsuń