-Dokąd się tak wystroiłaś? - spytał Mike nakładając naleśniki na talerze.
- Idę do szkoły. - wzdrygnęłam ramionami i nalałam sobie soku do szklanki. - Coś ci nie pasuje? - spojrzałam na niego.
- Nie, chodzi o to że nigdy się tak nie ubierałaś. Od kiedy ty nosisz jeansy i sweter.
- A co z butami i bluzką? - odstawiłam pustą szklankę do zmywarki.
- One są typowe dla ciebie. Idź już do tej szkoły, bo się spóźnisz. - podał mi torbę i kluczyki od auta.
- Chcesz się mnie pozbyć? - zapytałam znając odpowiedź - będę o 12.30 i grzecznie mi tu. - krzyknęłam zatrzaskując za sobą drzwi.
***
Weszłam do szkoły i poszłam od razu w kierunku szafki. Otworzyłam ją i wyjęłam książki od francuskiego, gdy poczułam jak ktoś wyjmuje mi słuchawki z uszu.
- Ej. - syknęłam odwracając się.
- To tak teraz wita się z przyjacielem? - zapytał.
- Chris, przepraszam. Ciężki poranek i te sprawy.
- Powiem szczerze, gdyby nie ta szafka i te buty nie poznałbym cię. - mruknął spoglądając na moje ubranie. - Ale dobra. Co ty na herbatkę po szkole ? Jak kiedyś?
- Serio? Nie jestem już tą 9 letnią Skylinusią - zaśmiałam się i zamknęłam szafkę.
- No dobra. Co powiesz na kawę i żelki po szkole u mnie? - poprawił torbę na swoim ramieniu.
- Pasuje. To czekaj przy moim aucie po lekcjach. Aye - pomachałam mu i poszłam do klasy. Chris ma może te 18 lat ale wciąż nie ma prawka przez co ja lub Calum wciąż go gdzieś podwozimy by udowodnić, że jesteśmy dobrymi przyjaciółmi. Usiadłam obok Jay'a w ławce wiedząc, że nie będzie miał nic przeciwko ponieważ Denny nie przyszedł.
- Jedziesz na tą wycieczkę? - szepnął by nauczycielka nie słyszała
- Chciałabym ale nie wiem czy rodzice wyślą mi zgodę. nie wrócą do tego czasu. - zaczęłam bawić się długopisem.
- A Mike nie może tego podpisać? Jest twoim opiekunem.
- To tek nie działa. Nie jest pełnoletni. - mruknęłam i szybko napisałam sms'a bratu, że dziś będę później. Pewnie nie zauważył by, bo byłby na zajęciach ale wolę napisać.
- dasz radę. W końcu jesteś Skyline... Tą Skyline która nigdy nie nie poddaje. - zaśmiał się przyjacielsko trącąc mnie w ramię.
- Taa. Akurat na mnie padło.
***
- Jesteś - uśmiechnął się Chris.
- W końcu to moje auto. Musiałabym tu po nie przyjść - wsiadłam do środka. Po chwili przyjaciel siedział obok.
- Co jest? - spytał zakładając okulary przeciw słoneczne.
- Wycieczka - mruknęłam
- Rodzice jeszcze nie wysłali? - spytał, a ja spojrzałam na niego. Znał odpowiedź lepiej niż ktokolwiek. - Wiesz co mnie dziwi? - próbował zmienić temat.
- Co?
- Że wolałaś się spotkać ze mną niż ze swoim chłopakiem.
- Nie było go nawet dziś w szkole. Nie dzwoni, nie daje znaków życia.... Za dużo się starałam.
- Jak wolisz. Ale nie chcę byś znowu przez niego płakała.
- Chris. Nie będzie jak kiedyś. - zapewniłam go i zaparkowałam przed jego domem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz