środa, 31 grudnia 2014

Rozdział 10

Leżeliśmy wtuleni w siebie, a po chwili zaczęłam bawić się jego palcami.
- Wiesz, że jeśli Mikey się dowie to mnie wykastruje ?
- Życie jest brutalne słonko
Powiedziałam obracając twarz w jego stronę.
- Jesteś głupia.
- Ja jestem mądra ale ty jesteś za głupi by to dostrzec.
Powiedziałam wstając i podchodząc do szafy
- Wstawaj i ubieraj się. Mikey zaraz bedzie w domu.
Powiedziałam wskazując na zegar i wyjmując z szafy bluzkę Nirvany z wyciętymi bokami oraz czarne wydarte jeansy.
- Ja chcę jeszcze raz.
Mruknął wstając i ubierając się na co ja się zaśmiałam. Nagle usłyszelismy odgłos zamykanych drzwi na co szybko przywróciliśmy się do stanu w jakim byliśmy przed wyjściem mojego brata.
- Sky !!
Usłyszałam z dołu na co szybko wybiegłam z pokoju i zbiegłam po schodach
- wołałes?
- Tak... Co robiliscie, gdy mnie nie było
- Na początek zapaliliśmy parę jointów które popiliśmy whiskey z barku taty po czym na haju pieprzyliśmy się tak mocno, że aż całe łóżko się rozleciało
Mruknęłam
- Masz bujną wyobraźnię siostrzyczko
Powiedział, gdy poczułam jak ręce Luka oplatają się w około mojej talii.
- Ale ona tego nie wymyśliła. Tak było. Teraz musisz tylko naprawić to łóżko byśmy mogli to powtórzyć.
- Jebcie się.
- No własnie to robiliśmy !
Krzyknęliśmy jednocześnie
- Obaj jestescie tak samo idiotami
Powiedział Mikey odchodząc od nas do salonu.
- Nie chce wierzyć to nie.
Wzdrygnęłam ramionami i chwyciłam Luka za rękę prowadząc w stronę drzwi frontowych
- Mam sobie iść ?
Powiedział robiąc minę zbitego psa.
- Nie. Idziemy. MY. Razem.
Mruknęłam i wyszliśmy z domu. Ciągnęłam go aż do starbucksa.
- Jeśli chcesz sobie posiedzieć to równie dobrze możemy teraz siedzieć u mnie na łóżku, a dokładnie ty na mnie.
- Zbok.
Prychnęłam otwierając drzwi od kawiarni.
- Poczekaj tu. Mam ochotę na czekoladę.
Spojrzałam mu prosto w oczy i ustawiłam się w kolejce. Po parunastu minutach, z gorąca czekoladą w ręce wyszłam wraz z mym chłopakiem z kawiarni.
- Wiesz, że wyglądasz tak cholernie niesamowicie?
Jęknął wprost do mojego ucha.
- Bo to ja. Ja zawsze wyglądam niesamowicie
- Ale skromna.
Powiedział siadając na ławce i przyciągając mnie bym zrobiła to samo.

1 komentarz: